Większy kontrast
  • a
  • a
  • a
  • -
  • +

Droga Seniorko, Drogi Seniorze!

Piszesz do szuflady? Chciałbyś podzielić się swoją twórczością? Ta rubryka została stworzona właśnie po to!

Zachęcamy do przesyłania tekstów na mail seniorzy@gcop.gliwice.pl

 

 

 

T.W.

  • SENIOR ? … kto to taki

Dziecko powiedziałoby: to babcia i dziadek.

I choć w medycynie za wiek starszy uważa się wiek powyżej 75 lat,
to ogólnie przyjęte jest, że senior to osoba w wieku 60+.

A czym się różnią seniorzy od innych pokoleń,  np. od młodzieży?

Seniorzy mają srebrne włosy, „pogniecione buzie”, gorzej widzą, czasem niedosłyszą.
Mają w sobie spokój i mądrość.

Mądrość dojrzałych ludzi, którzy dzielą się z innymi swoim doświadczeniem życiowym.

Świadomość upływającego czasu wyzwala w nich jeszcze chęć dokonywania rzeczy niezwykłych.
To ich czas na odkrywanie siebie, swoich talentów, realizowanie pasji i marzeń, robienia tego co się lubi.

 

ADELA BALLON

  • Wiersz o Żegiestowie

Niebieskie niebo oraz białe chmury,

patrzą na nas i na piękny Żegiestów z góry.

Na świerki i sosny rosnące na skałach

i na zwierzęta jedzące soczystą trawę na polanach.

Na kopuły kościoła, na klasztor sióstr i piękną figurę,

na dzieci śpiewające idące orszakiem pod górę.

Chcesz być zdrowy czy zdrowa,

na to ci posłuży tutejsza zdrojowa woda.

Z naszych wnętrz i kości,

wygoni wszystkie dotychczasowe dolegliwości.

Stoimy na balkonie pensjonatu Zosieńka,

pogoda jest dzisiaj upalna i bardzo piękna.

Zosieńka karmi nas i dogadza z każdej strony,

żebyś wrócił do domu w ciasnej koszuli ale zadowolony.

Możesz też w karczmie Poprad dobrze zjeść i napić się piwa

i posłuchać jak rzeka Poprad z góry z szumem spływa.

Pociąg pędzi szybko stukając w nierówne progi,

a jak zagwiżdże, to w nocy ze snu wstaniesz na równe nogi.

Mam nadzieję, że głowa Cię przez to nie zaboli,

za to możesz spać w każdy dzień do woli.

Wczasy spędzone tu w Żegiestowie,

będziesz mile wspominał, każdy Ci to powie.

 

  •  ZALOTY

 Idzie Fuks ze swoim panem,

nieraz także biegnie za nim.

Piękne fale ma na grzbiecie,

może coś poderwie w lecie.

Jedna panna w parku stała

i na Fuksa cały czas patrzała.

A Fuks gdy spojrzał na nią to jednym oczkiem mrugając,

spojrzał na nią wzdłuż i wrzesz,

takiej żony nie chcę mieć.

Krótkowłosa, trochę ruda,

Buzia brzydka i za gruba.

Druga była bardzo piękna,

Lecz niestety już zajęta.

Chciałbym jeszcze coś poszukać,

Ale pan mnie woła, muszę pana słuchać.

Może przyjdę tu wieczorkiem albo jeszcze lepiej nocą,

znajdę moją wymarzoną, czarnooką, długowłosą.

 

D.K.

  • SEN

Bardzo ciekawy jest – sen. Człowiek sobie pracuje, chodzi, myśli, je, załatwia swoje potrzeby, smuci się, weseli się – żyje. Przychodzi taki czas, że coś odczuwa, jakby zmęczenie, spowolnienie, myślenie przychodzi z trudem, zapamiętanie bieżących spraw jest coraz trudniejsze i wszystko zmierza, mimowolnie do przygotowania, do snu. Układasz się do snu, coś tam sobie jeszcze myślisz, planujesz na następny dzień, a tu ni stąd, ni zowąd wszystko się urywa. Samej chwili zaśnięcia też się nie pamięta, to jest już ten czas bez czuwania, tu się zaczyna sen.

Człowiek starannie układa się do snu, mości sobie legowisko, poprawia łóżko, poduszkę , wszystko po to, żeby ciało swobodnie spoczywało. Zasypia i wtedy dzieje się coś dziwnego, traci kontakt z rzeczywistością. Powiadają, że w tym czasie dusza odpływa do innego świata. Tam gdzie nie ma rzeczy materialnych. Jest wolna. Tam też spotykają się wszystkie dusze. Co robią, jak wędrują i jak wracają nikt nie wie. W tym czasie zostaje samo ciało, bez nadzorcy, bez porządku, w chaosie. Zaczynają się dziwne widzenia senne, wszystko się miesza, jedne sprawy mieszają się z innymi, ukazują się niewytłumaczalne obrazy senne. To co normalnie jest niemożliwe, wtedy staje się realne. Fruwamy jak ptaki, pływamy jak ryby, jesteśmy dziećmi, stajemy się prorokami, królami, zwierzętami. Niektórzy uciekają przed strasznymi zjawiskami, coś nas goni, coś na nas spada, walą się góry, chodzą drzewa, gonią nas wilki. Chcemy uciec, ale nie możemy.

Słyszałam tę opowieść, jeszcze za czasów mojego dzieciństwa, wczesnego dzieciństwa i dlatego tak silnie  utkwiła w mojej pamięci.

Opowiadała pani, którą nazywano Rzepicha i wcale jej przezwisko nie było związane z Piastem, ale z rzepami. Znaleziono ją w chaszczach nieprzytomną, oblepioną rzepami – stąd Rzepicha. Mówiła, że spała w polu i tam miała ten sen.

Wracała do domu przez łąkę. Było cieplutko, bezwietrznie, miło, więc postanowiła chwileczkę odpocząć na łące. Położyła się i zaczęła obserwować chmurki. Kiedy zasnęła nie pamięta. We śnie była na tej samej łące, tylko jakby większej, takiej bez granic. Na łące widziała ludzi. Tak dziwnie to wyglądało, bo widziała ich  w sytuacji, w której prawdopodobnie obecnie przebywali. Gospodarz, u którego pracowała i mieszkała – naprawiał płot, gospodyni szła do obory, a ich mała córeczka siusiała za kurnikiem. Ten obraz był ruchomy i ciągle się zmieniał, tak jakby przy tym była i jakby go obserwowała z widowni kina. Zorientowała się, że te obrazy, choć są niby na łące, to odzwierciedlają rzeczywistość. Pomyślała o sąsiadach i ich też zobaczyła. Pomyślała o sklepie – też widziała co ludzie kupują, jak wchodzą nowi klienci i rozglądają się po sklepie. Przeskakiwała myślami do innych znajomych: była na poczcie, w mleczarni, przed kościołem kościelny zamiatał chodnik. O czym pomyślała to widziała. Wpadła na inny pomysł – chciała zobaczyć rodziców, których nie znała. Pomyślała tym razem nie o znajomej osobie tylko myśli rzuciła w próżnię – moi rodzice, chcę ich poznać. Zjawiła się nie żyjąca od dawna babcia, która do śmierci opiekowała się Rzepichą. Tym razem nie była w otoczeniu przedmiotów otaczających ją aktualnie, tylko sama na łące. Bardzo prawdziwa, taka jaką ją zapamiętała z młodych lat, trzymała w ręce kilka gałązek rumianku.

Rzepicha poprosiła – babciu chciałabym poznać moich rodziców, przecież ty wiesz kim byli, proszę, chcę ich poznać. Odpowiedź babci była taka.

Wnusiu kochana, ty jesteś z innego świata, inaczej widzisz świat. Widzisz kolory, chmury, dostrzegasz i rozróżniasz co jest bliżej a co dalej, co wyżej a co niżej, jaki twardy jest kamień wiesz jak pachną kwiaty, nawet jak je oglądasz na obrazku, to i tak czujesz ich zapach. To wiesz, bo widziałaś, czułaś, dotykałaś. Obraz twojej mamy i taty dla ciebie nie istnieje z tych samych powodów. Możesz zobaczyć na starym zdjęciu ich twarze, ale nie możesz zobaczyć ich tak jak przed chwilą widziałaś znajomych. Oni dla ciebie są teraz niewidzialni, ale są. Mnie możesz zobaczyć, bo mnie znałaś i poznałaś wszystkimi zmysłami – ich nie. Tu na łące są różni ludzie, ci którzy byli w jakiś sposób z tym miejscem związani, znajomi znajomych i ci co chcieli tu i teraz być. Nic nie jest nakazane. Dzieli nas drobna różnica postrzegania.

Ale dlaczego , wytłumacz mi inaczej tak żebym zrozumiała – proszę cię babciu, to może postaram się i ich poznać – moich rodziców.

Kochana wnusiu, to jest trudne, ale spróbuję.

Jak zajdziesz do domu, to w ciemnym pokoju postaw świecę przy jednej ścianie, stań za tą świecą i patrz na drugą ścianę. Zobaczysz siebie jak się poruszasz, wszystko to samo, ale nie takie samo. To jest cień w twoim rozumieniu, ale twój, tylko bez szczegółów. Ten cień będzie robił to samo co ty, ale nie będziesz wiedziała czy on myśli, czy ma zielone oczy i kasztanowe włosy. Podobnie jest z nami – jesteśmy, ale inaczej. Żeby to zrozumieć trzeba pokonać czas, a to nikomu jeszcze się nie udało ani u nas, ani u was.

Obok mojego ucha latał bąk i tak brzęczał, że mnie obudził. Lubię bąki, ale tego miałam ochotę zatłuc.  Została mi tylko ta sama pusta łąka i leżące obok mnie – rumianki .

Wisła ,  sierpień 2015